28 stycznia, 2009 | Kategoria: Aktualności, Wiadomości
W ciągu ostatniego roku wiele się zmieniło na rynku nieruchomości w stolicy – zauważa Gazeta Wyborcza.
Początkowy zastój z czasem przerodził się w kryzys mieszkaniowy i deweloperzy warszawscy zaczęli obniżać ceny. Z każdym kolejnym miesiącem katalogi reklamowe wydawane przez inwestorów przestawały być aktualne. Także końcówka ub. roku również przyniosła znaczne spadki cen w nieruchomościach. Jak wynika z grudniowej analizy Oferty.net w stolicy najbardziej spadły ceny w dzielnicach: Białołęka (o 7,3 proc.), Ursus (o 6,7 proc.) , Wola (o 5,1 proc.), Wawer (o 4,7 proc.) i Targówek (o 4,4 proc.).
Ale nawet i te, kolejne już obniżki cen nieruchomości w żaden sposób nie przełożyły się na wzrost sprzedaży mieszkań. I dziś w Warszawie na właścicieli wciąż czeka ponad 15 tys. wolnych lokali. Dlatego też bez problemów znajdziemy w stolicy mieszkania tańsze od tych budowanych na wsiach, oddalonych o kilka, kilkanaście a nawet i do 30 km od Warszawy. W sumie, aż w siedmiu stołecznych dzielnicach możemy kupić mieszkanie w cenie niższej niż od 5,8 tys. zł za mkw – dodaje dziennik.
Sytuacja na rynku nieruchomości sprawia, że deweloperzy jeszcze usilniej muszą zabiegać o coraz bardziej wymagającego klienta i zapowiadają kolejne obniżki cen. A klienci więcej oglądają niż kupują. Doskonale zdają sobie sprawę, że obecnie łatwiej jest znaleźć mieszkanie w wymarzonej dzielnicy, na które już w niedługim czasie będzie ich stać.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na podwarszawskich wsiach, gdzie nie brakuje kupujących.
- Do niedawna mogliśmy mówić o nowym trendzie w kupowaniu nieruchomości. Dwa lata temu zaczęła się nowa moda na wyrwanie się z dużego miasta na wieś, by tam odpoczywać. Dziś możemy już mówić o nowym standardzie. Ludzie wolą mieszkać na peryferiach, z dala od zgiełku wielkich miast – mówi gazecie Radosław Kawalec z Lebiedź Nieruchomości. Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem Radosława Kawalca hałas i zanieczyszczenie powietrza w stolicy coraz silniej odstraszają kupujących. Przyciąga zaś bliskość terenów rekreacyjnych, które mogą mieć na wyciągnięcie ręki kupując dom na wsi. Poza tym osoby chcące zamieszkać na peryferiach to ludzie dobrze wykształceni, w średnim wieku, którzy potrzebują stabilizacji i odpoczynku po pracy. Osoby te mają już ustatkowany tryb życia i są pewni swojej pozycji. Nie zależy im tak bardzo na czasie, dlatego też nie przeszkadza im to, że będą musiały poświęcić dodatkowe kilkanaście minut na dojazd do pracy. I co najważniejsze dla firm budowlanych, są to osoby zasobne finansowo.
Do niedawna kupujących kusiły również niskie ceny działek, które o jedną czwartą obniżały koszt całej nieruchomości. Później stało się to prestiżem, a kupującym nie przeszkadzały nawet coraz wyższe ceny mieszkań czy domów – zaznacza dziennik. Liczyła się tylko malownicza okolica, kameralne osiedla i cisza, którą zapewniał deweloper. Wokół Warszawy powstały już prestiżowe osiedla, gdzie mieszkają sami obcokrajowcy lub takie, gdzie Polacy stanowią znikomy odsetek. Ten trend cieszy deweloperów, którzy pomimo kryzysu na rynku nieruchomości nie muszą obawiać się o sprzedaż swoich wiejskich inwestycji.
Data publikacji: 2009-01-28
Autor: Gazeta Wyborcza
Interesuje Cię ten temat?
Zamów nasz newsletter.
Kategorie: Aktualności, Wiadomości
Tagi: ceny działek, ceny mieszkań, deweloper, deweloperzy, dom na wsi, inwestycje budowlane, mieszkać, mieszkania, nieruchomości, osiedla, rynek nieruchomości, zanieczyszczenie powietrza