27 marca, 2008 | Kategoria: Aktualności, Wiadomości
Wysokimi kosztami robocizny, ziemi i materiałów budowlanych deweloperzy tłumaczyli przez ostatnie dwa lata podwyżki cen nowych mieszkań. Dopiero niedawno prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD) i równocześnie firmy Dom Development Jarosław Szanajca przyznał, że nie podnosząc cen, deweloperzy daliby zarobić spekulantom – czytamy w Gazecie Wyborczej.
Sęk w tym, że w drugiej połowie ubiegłego roku wyraźnie spadło tempo sprzedaży nowych mieszkań, co niektórzy analitycy zinterpretowali jako zapowiedź spadku ich cen. Czeka na to wielu potencjalnych klientów firm deweloperskich. Tymczasem dla części z deweloperów taka zwłoka może oznaczać duże kłopoty, np. utratę płynności. Wyjściem byłoby obcięcie marży, a więc obniżka cen mieszkań. Deweloperzy twierdzą jednak, że nie wchodzi to w grę, bo nie pozwalają im na to rosnące koszty. Czy mówią prawdę – zastanawia się dziennik.
Z danych PZFD wynika, że łączne koszty np. w Białołęce wzrosły od 2006 r. z 3,9 tys. do 5,5 tys. zł za m kw., czyli o 39 proc. W tym czasie – według innej firmy doradczej redNet Consulting – średnie ceny nowych mieszkań w tej dzielnicy poszybowały w górę z ponad 3,5 tys. do 6,4 tys. zł, a więc aż o 82 proc. Tak więc mimo rosnących kosztów zyski deweloperów prawdopodobnie też wzrosły.
Data publikacji: 2008-03-27
Autor: Gazeta Wyborcza
Interesuje Cię ten temat?
Zamów nasz newsletter.
Kategorie: Aktualności, Wiadomości
Tagi: ceny mieszkań, deweloper, deweloperzy, firmy deweloperskie