12 października, 2007 | Kategoria: Aktualności
Resort pracuje także nad zmianą zasad udzielania takiej pomocy, aby limitowane były nie koszty związane z nabyciem mieszkania, ale wartość kredytu. Być może po raz pierwszy warunki te będą zróżnicowane w zależności od regionu Polski – czytamy w Pulsie Biznesu.
- Dane spływają ze sporym opóźnieniem, ale szacunkowo można powiedzieć, że między marcem, kiedy pojawiła się taka możliwość, a październikiem, mamy niespełna 3 tys. udzielonych kredytów - mówi wiceminister budownictwa Piotr Styczeń. W jego ocenie, rozwiązania zawarte w ustawie o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania “starły się z rynkiem”, a ten wygenerował w ostatnim czasie poważny wzrost kosztów budowy. Spowodowało to konieczność zwiększenia tzw. wskaźnika odtworzeniowego, branego pod uwagę przy załatwianiu kredytu.
Wiceminister przyznał, że wiele osób woli skorzystać ze zwykłego kredytu, bez budżetowych dopłat, ze względu na prostsze procedury i mniejsze obostrzenia. Aby dostać kredyt z dopłatą nie można np. posiadać żadnego lokalu lub prawa do niego. Wielu potencjalnych kredytobiorców ocenia także, że kredyt z dopłatami im się nie opłaca. Ma to zmienić zaplanowana na listopad kampania promocyjna Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK).
- Przy 150-tysięcznym kredycie w złotówkach, zaciągniętym przez biorcę kredytu hipotecznego, dopłaty państwa w ciągu ośmiu lat sięgają wielkości wynikającej z obowiązującej kiedyś tzw. dużej ulgi budowlanej, tj. ok. 30 tys. zł w postaci dopłat do odsetek. Uważam, że to bardzo dobra kwota i gdyby tylko wzmocnić to medialnie, na pewno przebije się do świadomości – cytuje ministra Puls Biznesu.
Autor: Puls Biznesu
Data dodania: 2007-10-12
Kategorie: Aktualności
Tagi: kredyty hipoteczne, mieszkania, ulga budowlana