Wielu miłośników dobrego brzmienia podczas słuchania muzyki ma ciągłe poczucie, że coś jest jeszcze nie tak z dźwiękiem. Czegoś brakuje. Coś “gra” nie tak. Nie chodzi tu nawet o bycie audiofilem, bo ta grupa ludzi jest już wyjątkowo wyczulona.
Inwestując pieniądze w zakup sprzętu audio oczekujemy przede wszystkim jak najwyższej jakości. To ona decyduje przeważnie czy chcemy kupić najtańszą elektronikę czy z wyższej półki. Co robić w wypadku, gdy czujemy się nieco zawiedzeni naszym zakupem lub oczekujemy czegoś więcej.
W pierwszej kolejności bądźmi świadomi jednej sprawy. Pomieszczenie, w którym słuchamy muzyki lub oglądamy filmy jest tak samo istotnym (przede wszystkim JEST) elementem systemu reprodukcji dźwięku jak kolumny, elektronika, kable… Zwracamy m.in. uwagę na czystość dźwięku, ilość szczegółów, lokalizację źródeł dźwięku, przestrzenność. Jeżeli coś jest nie tak, korygujemy ustawienie kolumn, fotel słuchacza, zmieniamy okablowanie. W razie gdy to nie pomoże, przejdźmy zatem do kolejnego etapu: wnętrza.
Niezwykle częstym problemem, z którym spotykają się użytkownicy urządzeń audio-video to kontrola basu. Jest go zbyt dużo albo zbyt mało.
Pomieszczenie posiada swoje tzw. częstotliwości rezonansowe, które wynikają z jego wymiarów. Głośnik emituje falę dźwiękową o danej częstotliwości (interesuje nas tu zakres od 20Hz do ok. 300Hz). Jeżeli długość generowanej fali jest taka, jak wymiar pomieszczenia, wówczas mamy do czynienia z rezonansem pomieszczenia. W pokoju wyraźnie da się odczuć miejsca, gdzie bas uderza jak młot albo ma się wrażenie, że nie ma go wcale. Zawsze w takim przypadku maksimum basu czujemy pod ścianą i w narożnikach.

(Czy słuchawki to jedyny sposób na najlepszą jakość muzyki w mieszkaniu?)
Aby przeciwdziałać takiemu efektowi, możemy zastosować tzw. pułapki basowe, instalowane najczęściej w rogach pomieszczenia. Osłabiają one działanie częstotliwości rezonansowych sprawiających problem i melodia zaczyna brzmieć tak jak powinna.
Inne powody zniekształceń muzyki, to na przykład zbyt mała ilość materiałów dźwiękochłonnych lub rozpraszających. Dźwięk wydobywając się z głośników nie kieruje się tylko do naszych uszu, a w każde miejsce pomieszczenia. Oznacza to, że może odbijać się od ścian, sufitów itp. i z opóźnieniem trafiać do naszych uszu. To natomiast może obniżyć czystość przekazu, zaburzyć “scenę” i sprawić, że będziemy niezadowoleni z jakości muzyki.
Z drugiej jednak strony nie można przesadzić z ilością ustrojów dźwiękochłonnych. Można bowiem doprowadzić do sytuacji, że dźwięk w pomieszczeniu będzie zbyt suchy, mało przestrzenny. Pomieszczenia takie bardziej nadają się dla kina domowego, tam bowiem mamy głośniki z każdej strony, które budują atmosferę.
Jeżeli nie jesteśmy pewni rozmieszczenia albo jakiej ilości ustrojów powinniśmy użyć, zapytajmy o to akustyka. Jest kilka podstawowych zasad dotyczacych lokalizacji takich produktów. W związku z tym na pewno otrzymamy odpowiedź bez konieczności wykonywania pomiarów akustycznych.
Pamiętajmy, że jest wiele metod poprawy jakości muzyki w naszym pomieszczeniu i to jeszcze przed wymianą sprzętu na lepszy.