De gustibus non disputantum est – o guście się nie dyskutuje. Coś się nam podoba lub po prostu nie podoba. Na przykład dla człowieka starszej daty, który przy tym jest z natury konserwatystą, modne dizajny kuchenne mogą być po prostu kiczem. Z kolei dla człowieka kochającego przepych kicz jest pociągający.
Jak ma się przy tak różnych gustach i upodobaniach zachować projektant wnętrz? No cóż, poza znajomością zasad perspektywy i umiejętnością zagospodarowania przestrzeni, musi też być obserwatorem i psychologiem. Powinien dobrze zorientować się, w jakim wnętrzu zleceniodawca czuje się swobodnie, dobrze odpoczywa – krótko mówiąc – co mu się po prostu podoba.

(fot. Camera - Małgorzata Osiecka)
Czy kicz musi być szmirą?
Projektant winien propagować dobry smak i poczucie estetyki, ale zauważmy, że ono jest bardzo zróżnicowane i często trudno odróżnić kicz od dzieła sztuki.
A co powiecie na temat przysłowiowego jelenia na rykowisku? Do niedawna zdobił ściany w niejednym domu. Przez inteligentów uważany był za symbol kiczu i złego smaku, podobnie jak odpustowe figurki przedstawiające koty, psy czy inne cuda. A jednak ich posiadacze byli z nich dumni i eksponowali je na honorowych miejscach.
Czy kolekcje szklanych zwierzątek, porcelanowych tancerek, brokatowych aniołków są objawem kiczomanii czy też sentymentalnego usposobienia ich właściciela? Dlaczego gipsowe krasnoludy zdobiące ogrody, czy potężne muchomory tak bardzo niektórych zachwycają?

(fot. Home & Garden)
Na pograniczu
Kicz żyje w naszej codzienności, jest popularny i lubiany, a przez niektórych wręcz kochany. Ma swoją poetykę i często niepowtarzalny czar. Jest to rodzaj twórczej aktywności zrodzony z potrzeby serca, w której niekoniecznie musi być przestrzegana zasada perspektywy, proporcji czy klasycznego piękna.
W słownikach kiczem nazywany jest utwór o miernej wartości, schlebiający popularnym gustom. Wielu artystów świadomie wprowadzało do swych prac cechy kiczu. Andy Warchol twórca pop-artu nie był kiedyś ulubieńcem znawców sztuki, bo dopatrywano się w jego twórczości tych właśnie cech.
Ileż w historii sztuki było takich zdarzeń, że twórca kiczów po latach uznawany zostawał oryginalnego i znakomitego twórcę. Nie trzeba daleko szukać przykładów. Obrazki Nikifora kryniccy kuracjusze kupowali z litości, aby wspomóc artystę. Dziś jego dzieła znalazły miejsce w muzeach i liczących się galeriach.
A wczesne obrazy, rzeźby i instalacje Salvadore Dali? Nie podobały się znawcom wysokiej sztuki. Fasadę jego Muzeum w Figueres wieńczy zaprojektowana przez Dalego attyka w kształcie wielkich jaj. Kicz w najczystszej formie! A słynna kanapa jego projektu w kształcie ust Mae West? Historycy sztuki uważają, że Dali balansował na granicy kiczu. Ale pozostaje pytanie, gdzie jest ta granica?
Świat bajki
Architektoniczne dokonania Antonio Gaudiego, potężne kościoły, pałace, surrealistyczne wille, nie zawsze były uznawane za wielkie dzieła. Wzbudzały wiele kontrowersji. Dziś dziełami Gaudiego zachwycają się wszyscy! Jego architektoniczne wizje przenoszą nas w inny, nierealny świat, świat bajkowy.

W wielu dziełach sztuki, które określane bywają przez krytyków kiczem, można odnaleźć piękno pojmowane w sposób prosty, a nawet prymitywny. Kicz często jest bowiem wyrazem tęsknoty za światem z bajki, oderwanym od tak popularnego dziś funkcjonalizmu. Kicz bywa tęsknotą za tajemnicą, która zadziwia i wzrusza swą nieporadną urodą.
Nie powinniśmy wyśmiewać się z kogoś, kto ma na komodzie pulsującą różnymi kolorami laserową lampkę. Dzięki tej lampce zwyczajny pokój przeistacza się nagle w podwodny czy kosmiczny świat. Stylistyka mebli Ludwika XIV, saska porcelana, czeska biżuteria czy grające pozytywki to jest właśnie romans z bajkowym światem. Te dziwaczne przedmioty są wyrazem skrywanych tęsknot.
Jaka jest zatem rola projektanta wnętrz, który ma spełniać marzenia swego zleceniodawcy – zadajmy po raz drugi to pytanie. Ma tworzyć wnętrza, które staną się ukochanym miejscem, do którego wraca się z radością i przebywa z przyjemnością, a nie powielać chłodne żurnalowe estetyczne wzorce.